Fermentacja to nie trend.
To 8000 lat sprawdzonej biotechnologii.

Zanim ktokolwiek nazwał to "biotech beauty", ludzie fermentowali, żeby konserwować i wzbogacać żywność. Zastosowaliśmy tę samą logikę do skóry.

Czym różni się bioferment od zwykłego ekstraktu?

Ekstrakt to surowiec wyciągnięty z rośliny. Zawiera to, co roślina już wyprodukowała. Bioferment to surowiec, który przeszedł proces fermentacji przez wyselekcjonowane szczepy bakterii (najczęściej z rodzaju Lactobacillus). Zawiera to, co roślina wyprodukowała, PLUS dziesiątki nowych metabolitów, których w niesfermentowanym surowcu nie było.

Rozkład cząsteczek

duże związki roślinne (np. polisacharydy) są rozbijane na mniejsze fragmenty, które łatwiej przenikają przez barierę skórną

Nowe metabolity

bakterie w procesie fermentacji produkują kwasy organiczne, peptydy i antyoksydanty, których nie było w surowcu wyjściowym

Naturalna stabilizacja

wiele produktów fermentacji (np. kwas mlekowy) ma właściwości antybakteryjne, co zmniejsza potrzebę dodatkowych konserwantów

Postbiotyki - o krok dalej niż probiotyki

Probiotyk to żywa bakteria. Prebiotyk to "pożywka" dla bakterii już obecnych na skórze. Postbiotyk to coś innego: to, co bakteria zostawia po sobie - nieaktywne komórki bakteryjne i ich metabolity. Dla kosmetyku to istotna różnica. Postbiotyk jest stabilny, nie wymaga żywej kultury w słoiczku i nie ryzykuje namnażania się niepożądanych mikroorganizmów w opakowaniu.

Nie stawiamy na żywe kultury w kremie. Stawiamy na to, co po nich zostaje, bo to jest mierzalne, stabilne i powtarzalne.

Mikrobiom skóry - dlaczego to on decyduje

Skóra to dom dla miliardów mikroorganizmów, które współtworzą jej barierę ochronną. Zaburzenie tej równowagi (np. przez zbyt agresywne oczyszczanie czy wysokie stężenia kwasów) otwiera drogę do podrażnień, przesuszenia i nadwrażliwości.

Formuły BIOMY są projektowane tak, by wspierać tę równowagę, a nie ją omijać.